Rok później.
Kombinacja szybko mnie znudziła, bo bieganie na nartach jest cholernie nudne, ponadto, trenerzy koniecznie chcieli się mnie pozbyć,(cóż Simona potrafiła narozrabiać) więc w dniu swoich jedenastych urodzin zostałam oficjalnie przeniesiona do sekcji skoków. Z adnotacją, że mają mnie trzymać na smyczy,w kagańcu i najlepiej w klatce. ( heh, nie nie czułam się upokorzona, byłam szczęśliwa, że nie będę musiała już biegać na nartach - to okropnie nudne). W KN główny nacisk kładzie się na biegi, skoki, to sprawa drugorzędna, więc miałam sporo do nadrobienia, bo chłopacy już mieli swoje pierwsze skoki za sobą. W czasie świątecznej krzątaniny podsunęłam mamie do podpisu kartkę ze zgodą na przejście do sekcji skoków- podpisała nawet nie czytając (kocham ją za to roztrzepanie). Taaak, super, tylko w nartach biegowych słabo da się skakać, a na kaucję żeby wypożyczyć narty z klubu nie mam kasy. Posmutniałam i parę dni chodziłam przybita, nie dość, ze nie miałam na czym skakać, to jeszcze Kamil był na jakimś konkursie. A właśnie!!!!!skoki - poleciałam włączyć telewizor. Niestety - okupowały go Barańskie. Wstrętne jędze, nie dość, że nic cały dzień nie zrobiły to jeszcze uzurpowały sobie prawo do pilota.
- czego? - warknęła Laura
- przełącz, skoki chciałam obejrzeć- powiedziałam stanowczo.
- chyba ci odjebało, szczeniaro, Kevin leci, nie widzisz?? - odezwała się Beata.
- Gówno mnie to obchodzi, chcę oglądać skoki!!! - próbowałam zabrać dziewczynom pilota. Skończyło się na paru siniakach, u mnie niestety.
-I tak je obejrzę - wściekła wyszłam z pokoju. Wredne żmije, ja wam dam Kevina, naoglądacie się aż wam w pięty pójdzie. Wiem!!!!!, rodzice Kamila, oni na pewno oglądają, może z nimi obejrzę. Zapukałam. Otworzyła mama Kamila.
-O! dzień dobry Simonko, Kamila nie ma.- powiedziała z uśmiechem
- Dobry wieczór Pani Krysiu, wiem, ja chciałam, czy mogła bym, czy mogę obejrzeć z Państwem skoki, kuzynki nie chcą mnie do telewizora dopuścić?? - wydusiłam, ze łzami w oczach.
- Pewnie, zapraszam - powiedziała ze śmiechem.
- Mamy jeszcze jednego kibica - zaśmiała się, sadzając mnie na wielkiej poduszce przed telewizorem.
-Kaziku,Marto, Asiu poznajcie, to Simona, Kamila koleżanka z klubu.
Tata Stoch zrobił wielkie oczy.
-To ta mała,o której opowiadał Kamil.?
Głupio mi się zrobiło
-Dobry wieczór - wykrztusiłam nieśmiało - Simona Potocka - przedstawiłam się.
- Kazimierz Stoch, witam, - uśmiechnął się - to ty koniecznie chcesz skakać??
-Tak. powiedziałam nieśmiało (no ej co to przesłuchanie??) Na pewno nie będę przeszkadzać??
-Kamil by nam głowę urwał, gdyby się dowiedział, że ci nie pozwoliliśmy, a poza tym znamy Barańskie, więc nie ma problemu - odezwała się Marta, starsza z sióstr Kamila. Marta jestem.
- Gdzie lepiej obejrzysz skoki, jak nie w domu skoczka?? zapytała Asia - siadaj.
- Asia - podała mi rękę, badawczo mi się przyglądając.
Fakt, gdzie panuje najlepsza atmosfera do oglądania skoków niż w domu skoczka??Państwo Stochowie mieli fajny sposób oglądania skoków. Siedzieli z umazanymi farbą buziami, z szalikami, trąbkami i innymi gadżetami na podłodze w salonie, że o masie czipsów, coli i innych przegryzek nie wspomnę. Całą rodziną. Ciekawe, czy fakt, że moje policzki też zostały umazane białą i czerwoną farbką, coś oznaczał, czy po prostu, znając Barańskie chcieli mi sprawić przyjemność? nie ważne.
Po każdym dobrym skoku polskiego skoczka piszczeliśmy, skakaliśmy i wariowaliśmy jak dzieci. Na początku trochę mi głupio było,więc siedziałam cichutko,ściskając kciuki, ale szybko mi przeszło i jak nasi wygrali pierwszą serię, Marta tak trąbnęła mi do ucha, że musiłałam rąbnąć ja poduszką. Zaśmiała się i oddała mi swoją. Powygłupiałyśmy się trochę. A mama Kamila rozmawiała przez telefon.
- Tak, jest u nas, kuzynki nie pozwoliły jej obejrzeć. Dobrze, jasne,jesteś pewnien? tyle na nie odkładałeś, no może masz rację, skoro mają stać, bez użytecznie. Dobrze nie ma problemu. Pa synuś, powodzenia.
Całą drugą serię prowadzili Austriacy, dzięki czemu mogłam pozwolić sobie na mało wybredne komentarze, pod ich adresem, życząc im połamania nart, bocznego wiatru i innego tsunami, czy co tam akurat było w pobliżu.
Ostatecznie Polacy uplasowali się na drugim miejscu, kurcze, że nie mam jak pogratulowac Kamilowi i chłopakom.
- Nie źli są, ci dwaj młodzi nie źle rokują, Kamil mówił, że są świetni - mruknęła Aśka, patrząc na wyczyny Autów.
- Do czasu- warknęłam wściekła - do czasu.
- Ocho, Simona ma chyba chrapkę na miejsce Autów na podium - zaśmiał się Pan Kazik, widząc moją minę.
-Dziękuję, dobranoc i ..... przepraszam za kłopot - wybąkałam speszona.
- Żaden kłopot. Przyjdź jutro, jeśli masz ochotę, jutro chłopaki tez skaczą - powiedziała Pani Krysia
- Ojej, chętnie, bardzo dziękuję. Dobranoc.
-Mała czekaj, odprowadzę cię - Marta zerwała się z podłogi i zapięła psa - i tak muszę Diabła wyprowadzić.
Kto go tak nazwał?? - Parsknęłam.
-Mój mądry brat. Zaśmiała się- ale opowiem ci jutro, bo to dość długa historia.
Weszłam do domu od strony ganku, więc i tak nikt mnie nie zauważył, w tej całej krzątaninie.
Hm, kabel od kablówki i martwy szczur? spojrzałam na zegarek,- Ooo, Jeszcze leci ten ich głupi Kevin- scyzorykiem, który dostałam od ojca, a z którym NIGDY!!!! się nie rozstawałam, przecięłam kabel wkłądając jego końce w pysk szczura (że jak cos to on przegryzł kable, i tak nie żył, więc jemu to bez różnicy) i szybko uciekłam, zanim te dwa potwory dojdą, co się stało.