piątek, 10 lutego 2012

26. Inna grupa rh

Kamil dogadał się z Łukaszem, żeby mnie totalnie zajeździć, ale nic z tego. Pogodziliśmy się, fakt,(Kamil potrafił przepraszać), ale treningów mi nie odpuszczał, nawet bolesne miesiączki, nie były wymówką. Na to są w końcu tabletki.
 Kilka miesięcy ciężkiej pracy później. Bardzo ciężkiej pracy.  Klighental,kolejny konkurs skoków.

Dzis obudziłąm się w szpitalu, ale czemu??
 Aha już wiem, podczas skoku poczułam potężny podmuch wiatru. Zepchnęło mnie z rozbiegu i z prędkością 90km\h huknęłąm o ziemię, a wiązania w moich nartach po prostu pękły.Pamiętam tylko, że próbowałam wybalansować ciałem, co poskutkowało tym, że gdybym brała udział w konkursie na najlepsze salto mortale z nartami, z miejsca dostałabym Mistrzostwo Świata. Otworzyłam oczy, czując cos zimnego pod plecami (no tak, leżałałam na śniegu), rany ale mnie głowa boli - leżałam na dojeździe i nie mogłąm sie ruszyć. Widziałam nad sobą przerażoną twarz Kamila, cos do mnie mówił, zaraz zaraz, ale co??
- Leż Sim, leż, nie ruszaj się, wszystko będzie dobrze. Simona,słyszysz mnie?? Simona nie zasypiaj, patrz na mnie, Sim nie śpij" - ej no, przecież nie śpie, chce wstać - próbowałam sie podnieść, ale nie czułam własnego ciała 
- proszę sie nie podnosić - powiedział lekarz zakłądając mi kołnierz ma szyję. Po chwili poczułąm, że sie unoszę i leżę na czymś miękkim. Leżałam na noszach i próbowałam powiedzieć że nic mi nie jest, ale nie słyszałam własnego głosu, poruszałam tylko ustami a do oczu napłynęły mi łzy.
- Leż Sim, leż, nic nie mów - Kamil miał przerazone oczy 
-  jadę z tobą, nic nie mów - Sim, nie śpij.
Poczułam ukłucie i odpłynęłam. Ocknęłam sie w szpitalu. 
- Boże mała, ale nam strachu napędzilaś,wszytko w porządku?" - Kamilowi ulzyło, jak otworzyłam oczy.  
- W porządku?? o co chodzi, gdzie ja wogóle jestem? - chciałam zapytać, ale zorientowałam się, że poruszam tylko ustami.  
-Dlaczego ja nie mogę się ruszyć?? - patrzyłąm tylko błagalnie - -nie, błagam, ja chce chodzić- Boże dlaczego??
Słyszałam tylko rozmowę Kamila z lekarzem.
- Panie Kamilu , bardzo mi przykro, ale transfuzja sie nie przyjęła, jest coraz gorzej, jeśli w ciągu doby nie znajdziemy odpowiedniego dawcy Pani Potocka może nie przeżyć.Zrobimy jeszcze raz badania, sprawdzimy czemu kolejna transfuzja się ne przyjęła, ale prosze sie nastwić na njagorsze" 
-cholera, zdobyć krew Brh(+) to chyba nie jest jakiś wielki problem??" Mruknął załamany Kamil. -

Okazało się, że po urodzeniu źle wpisano mi książeczkę grupę krwii zamiast 0rh(-) wpisnao Brh(+), dlatego mój organizm odrzucał transfuzje, chcoiaż krwi było pod dostatkiem, bo szpital posiadał dość spore rezerwy, a skoczkowie róznych maści(narodowości) też tłumnie stawili sie w punkcie krwiodawstwa i choc ich krew mi nie pomogła, to uzupełniła rezerwy szpitala.
- Panie Kamilu, jest gorzej niż myśleliśmy, okazało się że Simona, ma inną grupę krwi niż sądziliśmy, przetaczaliśmy Brh+ a potrzeba 0rh-(osoby mające 0rh-, moga oddac krew każdemu, ale przyjąc tylko 0rh-). Jeśłi w ciągu kilkunastu godzin nie dostarczymy odpowiedzniej krwi, nastąpi niedotlenienie tkanek i w konsekwencji może dojsc do śmierci. teraz musimy podac płyn i przeczyścić organizm ze złej krwi , nie wiemy czy niedoszło do jakichś wewnętrznych urazów, a nie możemy tego zbadać póki nie zrobimy wlewu.

W tym samym czasie w miasteczku skoczków 

Po moim wypadku konkurs został przerwany, jury doszło do wiosku, że warunki jednak sa zbyt ciężkie, żeby kontynuować konkurs, ponadto padający śnieg sprawił, że na wyciągniecie ręki nic nie było widać, więc wszyscy albo siedzieli w domkach , w pokojach albo włóczyli sie bez celu.
-jak to transfuzja sie nie przyjęła, o czym ty mówisz?
- jak to ma zupełnie inną grupe krwi? 
- Jak źle wpisali? Kamil uspokój sie i mów po ludzku" - Łukasz próbował uspokoić Kamila a strzępki informacji które mu przekazał poskładać w całość. 
-Łukasz co sie stało?" zapytał Małysz, widząc jak Łukasz łapie się za głowę i mamrota sam do siebie  
-z Simoną jest bardzo źle, okazało się, że ma grupę 0rh-, a podawali jej Brh+ i doszło do jakiegoś wstzrąsu, jeśli w ciągu doby nie znajdzie się dawca,  to starcimy ją".  
- "cholerka" mruknął, stojący obok Amman 
-ja mam AB+ 
- ja B-" - dodał Małysz.
-Nie jest dobrze panowie"- zamrtwiał sie Kruczek.  
-No co?"zapytał zdziwiony spojrzeniem Adama Simon 
- polubiłem tą małą, jest pyskata, ale sympatyczna. 
- Musimy coś wymyśleć.

niedziela, 5 lutego 2012

25. Fochów Stochów ciąg dalszy

Rano postanowiłam utrzeć nosa Stochowi. Przegięłąm , fakt, ale kim on jest do cholery, żeby mnie pouczać.  Wskoczyłam w dres i zanim chłopaki wogóle raczyli zjawić się w klubie, byłam juz po rozgrzewce. Cholera, czemu Austriacy upatrzyli sobie moje Zako jako miejsce treningów?? nie mają swoich skoczni???  Napracujesz się Potocka zanim naprawisz to co spieprzyłaś, oj napracujesz.  

Matko, dlaczego akurat dziś musi nas trenować Kruczek????  Przecież to taki obozowy kapo. Jak każe zrobić 50 przysiadów to nie odpuści aż nie zrobisz, nawet gdyby piszczele miały popękać. A ja??? No cóż, taryfy ulgowej brak, sama chciałam skakać, a nie ma programu treningowego dla dziewcząt, a sama prosiłam, żeby ten gwałt nie miał wpływu na moje treningi, więc zgodnie z moim zyczeniem, Łukasz nie dawał mi taryfy ulgowej, zachowując się jakby nic sie nie stało. Odpuszcza mi tylko ćwiczenia ze sztanga i te rozwijające muskulaturę klatki piersiowej, zamieniając na skakankę, albo mniejszą serię powtórzeń. Nie no chłopacy klaty mają nie złe, ale ja??? sorki, nie mam zamiaru tak wyglądać.

Na treningu nie dawałam po sobie poznać, że nie daję rady, szczególnie, że w pobliżu kręcili się Auci.  Musieli wiedzieć, że rośnie im konkurencja.  Matko, jak ja ich nie trawię. 

Dobra Potocka lecimy z koksem. 15 okrążeń dookoła skoczni. 50 przysiadów, 100 brzuszków (w seriach 4x25) , jakieś ćwiczenia rozciągające, kilka ćwiczeń uczących jak upadać, żeby się nie zabić, narty w rękę i na rozbieg. 

Po 10 skokach, chwila przerwy i biegiem na salę. Gramy w siatkę z .... o nie, z autami. Why???? 

Po kilku wymianach piłek auci prowadzili, o nie!!! 
- co jest Futrzak???? piłki nie widzisz???  - wrzasnęłam na Maćka. 
- dasz się pokonać tej ofierze przemysłu gumowego????  (biedny Manu, sorki Fettner). 
Do sali wszedł Morgi z Gregorem, jakiś brunet i paru innych łepków, no tak starsi koledzy ruszyli na pomoc młodszym. 
pech chciał, że wszystkie piłki odbijane przez Potocką lądowały dziwnym cudem na głowach Autów, ku uciesze Kamila i pozostałych skoczków.  No sory, nie powinno ich tu być. To nasza skocznia. 
 - Ty, ruda, weź uważaj z ta piłką??? - krzyknął jakis długowłosy blondas. 
Matko,jakbym miała dupę taką jak on twarz, to by mnie kibel wyśmiał.  
Uśmiechając się zajadle strzeliłam piłką prosto w głowę jakiegos blondyna. Ups, chyba trochę za mocno. Spojrzał tylko ze złością. 
- Czego sie gapisz nosicielu kleszczy????  -wydarłąm się.
- Pojebało cię??? 
- a cię??? 
- weź sie ogarnij, rudzielcu. 
- mówiłeś coś, czy to gnój parował? - odpyskowałam.
- Simona, uspokój się, siądź i odpocznij - no tak wroniasty nie chciał starcia z Autami. Wrrrrr. 
I tak juz było po meczu, bo wszyscy leżeli na podłodze rozbawieni tą wymiana zdań.  Mieliśmy trenowac do zawodów w Klighental a nie grać w nogo-siatko-ręko-główkę i to w dodatku z Austriakami. Tym bardziej, że po tych zawodach, mieliśmy miesiąc wolnego. Mogliśmy wyjechać na wakacje.
Ponieważ Potocka rozwaliła całą grę Kruczek postanowił w ramach zacieśnienia więzi międzynarodowych przeprowadzić wspólny trening. Tak więc wylądowałąm w parze z jakims nieudanym eksperymentem genetycznym. Kurwa nie dość, że kolo ni w ząb nie rozumiał co do niego mówiłam,to jeszcze gapił sie na mnie wzrokiem typu " miejsce bab jest w kuchni i w łóżku" wrrr - matko jak ja nie trawię takich typów.

He he udało mi się zaskoczyć Kamila, bo kiedy wszyscy już zbierali sie do domów ubłagałam Kruczka żeby został jeszcze ze mną na skoczni, i tak dzień po dniu. Po treningu zawsze ktoś ze mną zostawał, żebym mogła jeszcze poskakać, aż w końcu zcedowano ten obowiązek na Kamila. ( BUUUU!!!! WHY?????)

sobota, 28 stycznia 2012

24.Foch, made by Stoch

-Aleś mu dziewczyno w głowie zamieszała - boże, aż podskoczyłam ze strachu ,jak można tak ludzi podchodzić?? - za moimi plecami stanęła mama Kamila. Taa, zaraz mu się odmiesza, jeszcze tego, mi trzeba do kompletu szczęścia, żeby się Stoch we mnie zabujał. Rewelacja.
-Ooo, wrócił! Kamil, masz gościa - Stoch wszedł do pokoju, odstawił narty i spojrzał tylko w moja stronę 
 - nie mam czasu, mam dużo nauki - bolała ta jego obojętność. 
 -Możemy pogadać?? - zapytałam, nie dając się zbyć tak łatwo.
-Czemu zawdzięczam ten zaszczyt?? zapytał z sarkazmem. 
-Kamil??!!! jak ty się zachowujesz?? zapytała Pani Krysia, ale nie doczekawszy się odpowiedzi wyszła z pokoju.  
-Czego chcesz?? zapytał, siadając na parapecie. Podeszłam bliżej ( kuźwa,czemu tak trudno powiedzieć PRZEPRASZAM??) 
- Chciałam Cię  przeprosić za tamto
- Ty?? mnie?? - zapytał udając zdziwienie 
- no nie wierzę, Mistrzyni Świata przyszła przeprosić kretyna??? tego jeszcze w żadnym kinie nie grali. ( zaraz Cię trzasnę Stoch) 
- NIE!! powiedziałam wkurzona - przyszłam przeprosić przyjaciela.  
Chciałam go przytulić, ale odsunął się ode mnie ( what the fuck??).
- Myślałaś, że przyjdziesz tu, powiesz przepraszam, powdzięczysz się i będzie ok?? 
- Tak, dokładnie tak myślałam ( zamknij się lepiej Potocka) 
- To źle myślałaś, a teraz przepraszam, mam dużo nauki - bezczelnie otworzył mi drzwi dając do zrozumienia, że mam wyjść. ( o nie, tego to już za dużo)- spojrzałam mu w oczy, w nadziei, że zobaczę złote iskierki które tak uwielbiałam, ale zamiast iskierek w jego oczach poczułam łzy w swoich
-Co mam zrobić, żeby było ok??- zapytałam, zanim w ogóle mój mózg zdążył zarejestrować cokolwiek ( Potocka kaja się przed facetem??)  
-UDOWODNIJ MI, ŻE NAPRAWDĘ CI ZALEŻY - zamknął mi drzwi przed nosem. 
-Udowodnię, już ja ci udowodnię, aż ci w pięty pójdzie - mruknęłam sama do siebie, nie mając świadomości na co się piszę. Wychodząc rzuciłam tylko krótkie 
- Do widzenia - nie bacząc czy ktoś mi odpowie czy nie. Byłam wściekła, rozgoryczona - sama nie wiem. 
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
-Kamil, co to miało znaczyć??co w Ciebie wstąpiło?? 
- Nic -warknął wściekły.  
-Synek,co się dzieje??matkę Kamila zaniepokoiło jego zachowanie - jak mogłeś ja tak potraktować??
- Zasłużyła sobie - burknął
- Kamil???!!! co się stało?? Tylko szczerze!!! Pani Krysia usiadła na łóżku syna . Kamil wiedział, że nie wyjdzie, dopóki nie pozna prawdy.  
-Zależy ci na tej małej, co??? zapytała nagle- po co pytała skoro znała odpowiedź ( sama się kiedyś śmiała, że między nami jest jakieś dziwne sprzężenie, bo głowa Kamila zawsze odwraca się tam, gdzie ja jestem, nawet jeśli jeszcze mnie nie widzi - jakby robił to odruchowo)  
-yyyeee, tam - burknął tylko.  
-Widzę że ci zależy, synek, to przecież jeszcze dziecko. 
-wiem - warknął a Pani Krysia, zamiast trzasnąć go szmatą po łbie, za takie traktowanie matki, spojrzała rozczulona. 
- Zakochałeś się??? 
- Nie, sam nie wiem. Załatwiłem jej sponsora, ale jak przyszedłem, dowiedziałem się od jej matki że chlała gdzieś przez trzy dni i jeszcze powiedziała, że była ze mną. Wiesz jak mi się oberwało??   
- Wyobrażam sobie,ale synek, to jeszcze dzieciak, przeciez ona jeszcze piętnastu lat nawet nie ma, a Ty niedługo osiemnastkę kończysz,daj jej się tym nacieszysz.  
-Ja jej nie bronię się cieszyć, ale opuścić tydzień treningów krótko przed zawodami?? Wszystkich wkurza juz to jej gwiazdowanie.  Pani Krysia uśmiechnęła się tylko wyrozumiale
- Też taki byłem?? zapytał widząc minę swojej matki.  Mama kiwnęła głową z pobłażaniem. 
-SUPER - teraz chyba ja będę musiał ją przeprosić 
- no, wypadałoby - przytaknęła
- Ale jeszcze nie teraz,jak zobaczę, że naprawdę jej zależy - uśmiechnął się sam do siebie
-Synek, co ty wykombinowałeś??? 
#################################
oj wiem, wyprzedzam fakty, ale może niektóre już wiedzą inne dopiero sie dowiedzą ale co mi tam.
Wyniki I konkursu w Sapporo.
1, Daiki Ito
2,Andres Bardal
3 Kamil Stoch - Jupiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii- wrócił na 5 miejsce w kl. Generalnej.
Reszta naszych jak na nich też całkiem nie źle.    Kamil trzeci w Sapporo - live

sobota, 21 stycznia 2012

23.Dylemat

Kuźwa, nie dość że Kamil wykręcił mi aferę, to jeszcze śnił mi się ojciec. Opieprzał jakiegoś żołnierza, ale miałam wrażenie, że mówił do mnie. 
-" Nie ładnie żołnierzu, zawiedliście po całości, drużyna, to drużyna, tu nie ma przebacz, albo pracujesz w zespole, albo dajcie sobie spokój, inaczej to nie ma sensu".
Obudziłam się w środku nocy. Z mojego okna, oprócz łąki, widać pokój Kamisia, paliło się słabe światło, pewnie siedział nad książkami ( tobie też by nie zaszkodziło Potocka). Mrugnęłam latarką kilka razy, bez skutku, mrugnęłam drugi raz - znowu nic.  W pewnym momencie światło zgasło i w świetle księżyca zobaczyłam tylko, jak w oknie opuszcza się roleta i w pokoju robi się zupełnie ciemno.  Super ! walnęłam się na łóżko i założyłam słuchawki. Leżałam, gapiąc się w sufit, ale muza nie była w stanie zagłuszyć myśli. Kurwa, co ja mam zrobić, przecież nie polecę go przeprosić, to w końcu on na mnie naskoczył. Co to wogóle  za głupi pomysł?? W końcu ile czternastolatek ma tytuł MŚ ? Łaziłam po pokoju w tę i spowrotem, nie mogąc sobie znaleźć miejsca. Spojrzałam na plakat Małysza wiszący na ścianie 
- i czego się gapisz, pomógłbyś lepiej- warknęłam, jakby plakat mógł mi w czymkolwiek pomóc
-Wiem, nawaliłam- powiedz lepiej co dalej( gadałam sama do siebie?? do plakatu??) 
- taaak, łatwo co mówić, przeprosić - Kamil to nie mama- jest uparty jak kozioł. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. 
- Taaa, mistrzyni świata,nie ma co, - rude kłaki, rozczochrane jakby piorun w nie strzelił, oczy zapuchnięte, ziemista cera. No tak, starczy jedna fotka i mogę odstawić narty.  Dobra, rano idę na trening, Kamil niech się porządnie wyśpi, to mu fochy przejdą, potem z nim pogadam.  
- MHM - obudziłam się z tak potwornym bólem głowy, że nie byłam w stanie na niczym się skupić, chłopacy oczywiście tez mieli focha, bo kiedy oni trenowali, ja bawiłam się w najlepsze, a ponoć stanowiliśmy zespół?? Potocka, ty idiotko - tyle pracy, żeby cię przyjęli, zaakceptowali i traktowali jak równą i co?? 


- Co jest Dropsik?- dobiegłam do Miętusa 
- MENTOS - warknął wściekły i bezczelnie pobiegł dalej
- przecież mówię Dropsik - cukiereczku.  
- Co jest gwiazdo?? wrzasnął mi Kot nad głową 
- forma spadła, dwudziestu kółek nie przebiegniesz?? Mistrzyni Świata, cholera jasna, w chlaniu chyba 
- zamknij pysk futrzaku - warknęłam wkurzona. Do końca treningu nie miałam nawet z kom pogadać. Tak, Potocka - dałaś ciała, chciałaś być gwiazdą to jesteś.
Po treningu poszłam prosto do domu, przeprosiłam mamę, nie było łatwo, ale w końcu to matka, wytłumaczyłam jej , że to wszystko mnie przerosło. Nikt mnie nie nauczył co robić, jak nagle otoczy cię tłum fanów a ty nie wiesz, czy wiać, czy się śmiać. A weź tu teraz komuś odmów. No trudno, trzeba pozbierać rozsypane klocki, weź się w garść dziewczyno. 
Dwa dni później
Chyba z 40 minut dreptałam pod domem Kamila, układając sobie to co mu powiem. Łaziłabym pewnie następne czterdzieści minut, gdyby nie wyszła jego mama.  
- Wejdziesz, czy chcesz nam wydeptać dziurę pod drzwiami ?? - zapytała rozbawiona.
- Yyyeeee, dzień dobry, jest Kamil?? zapytałam 
- nie, ale lada moment powinien wrócić,usiądź i zaczekaj 
- a mogłabym w ..- pokazałam ręką w stronę pokoju Kamila
- tak, proszę - powiedziała z uśmiechem. 
Wchodząc uśmiechnęłam się sama do siebie, jego pokój nie wiele się różnił od mojego. Przy drzwiach stało łóżko, obok szafka, biurko pod oknem, laptop, trochę książek, ( spojrzałam na tytuł - POTOP??!!!) iii gablotka z medalami, pucharami itp. ( kurde, też chcę takie) - stałam i gapiłam się na jego trofea, aż moją uwagę odwrócił plakat wiszący nad szafką na wprost łożka, jakiś skoczek w żółtym kombinezonie, spod czarnego kasku, wyłazi rudy kitek a pod spodem podpis- SIMONA POTOCKA - INNSBRUCK 2004 - MISTRZOSTWA ŚWIATA W SKOKACH NARCIARSKICH W KATEGORII OPEN , a dookoła plakatu pełno moich 
(naszych) zdjęć. (ej, halo, co to ma być?? wystawa jakaś, czy coś??) Nie no, dobra, spotykaliśmy się, fakt, ale nie traktowałam tego jakoś bardzo serio, w sumie ten czas poświęcaliśmy na treningi, Kamil widać przeciwnie.

sobota, 14 stycznia 2012

22 .Nie lubię niespodzianek

Po traumie jaką zafundował mi Morgenstern,serii wygranych konkursów, zdobyciu tytułu” Mistrzyni Świata Juniorów w skokach narciarskich” ( w lidze juniorów Fis zastąpił Puchar Świata jakimiś durnymi mistrzostwami) wróciliśmy do Polski na zasłużony odpoczynek. To był najtrudniejszy ale i najszczęśliwszy czas mojego dzieciństwa, miałam niecałe 15 lat, tytuł mistrzowski ,cholerną satysfakcję i potworny mętlik w głowie. Niestety nie potrafiłam poradzić sobie z coraz większą popularnością, rozdawaniem autografów i pozowaniem do zdjęć. Owszem miłe to było, ale co za dużo, to i świnia nie zeżre. Po prostu mi odbiło. Czułam się naprawdę wyjątkowo, ludzie mnie rozpoznawali, prosili o autografy, zdjęcia. Wtedy nie zdawałam sobie sprawy, że sława to kapryśna przyjaciółka. Po kilku dniach,  jakieś dwa miesiące przed następnymi zawodami, koleżanki ze szkoły, te, które mnie tolerowały kiedy już byłam w szkole a nie na kolejnej skoczni, wyciągnęły mnie na imprezkę . Żeby w ogóle na nią wyjść, musiałam skłamać, ze wychodzę z Kamilem, inaczej matka za nic by mnie nie puściła, nie ważne, że ten od tygodnia przebywał na zgrupowaniu i wracał dopiero za kilka dni. Matka, zajęta pracą nie wnikała w takie szczegóły. Poszłam więc. Szkoda, że szybciej nie zdałam sobie sprawy, że koleżanki mnie wykorzystają, no bo kto odmówi sprzedaży alkoholu mistrzyni świata, nawet jeśli ta ma dopiero 14 lat?? . Tego co mnie czekało później, nawet najgorszemu wrogowi nie życze. 
Z imprezy wróciłam koło drugiej w nocy, kompletnie pijana ( Mistrzyni Świata, nie odmówi chyba swoim kibicom?) - odmówilibyście?? - ja nie potrafiłam, gubiłam się w tym wszystkim. Z powodu mega kaca, odpuściłam ranny trening (e tam, opuszczę jeden, to nic się nie stanie), następnego dnia znowu, trzeciego też.  Ani sie obejrzałam jak skończył się tydzień i wrócił Kamil. Spotykaliśmy się od pewnego czasu, także poza skocznią, ale tego chłopaka nie dało się przewidzieć, skąd mogłam przypuszczać, że zaraz po powrocie, zamiast wyspać się po zawodach, wpakuje sie do domu ciotki, w dodatku prosto na moją mamę, licząc,że zastanie mnie pewnie nad książkami.
-Dzień dobry Pani Basiu - jest Simona??? 
-Jest - odpowiedziała mama, wcale nie ukrywając, że jest na niego zła.  
-Kamil, zanim do niej pójdziesz, chciałam z Tobą porozmawiać, usiądź proszę.  
Kamil usiadł, licząc że usłyszy znowu narzekanie, że mam słabe oceny, że za późno wracam, albo cos takiego, ale to co usłyszał przeszło jego najśmielsze oczekiwania.
-Ja rozumiem, że te wasze sportowe imprezy wymagają dużego zaangażowania, ale myślałam, że jestes bardziej odpowiedzialny - Kamil zrobił wielkie oczy 
- nie wiem, gdzie zabierałeś ostatnio Simonę, ale nie chcę, żeby wracała sama, w środku nocy, w dodatku kompletnie pijana. Biedny Kamil, kompletnie nie miał pojęcia o czym mówiła Baśka.
- Pani Basiu, ale ja z Simoną nigdzie nie wychodziłęm, dopiero co wróciłem z zawodów, jakąś godzinę temu - powiedział zszokowany.  
-Zaraz, to znaczy, że wy nigdzie nie byliście wczoraj wieczorem???- zapytała zdziwiona.
-Nie, ani wczoraj, ani przedwczoraj - odpowiedział Kamil - -Simona musi chyba nam obojgu cos wyjaśnić, jest u siebie?? 
Potwornie bolała mnie głowa, próbowałam zasnąć, ale nie mogłam. W pewnym momencie w drzwiach stanął Kamil. Czekałam na jakieś gratulacje, buziaka, coś takiego, ale ten podszedł, ściągnął ze mnie kołdrę i szarpnął mnie za ramię.  
-Wstawaj - warknął i pociągnął mnie w górę.  
Usiadam i spojrzałam błędnymi, nieprzytomnymi oczami.Stanął kilka kroków ode mnie, oparł się o parapet i wgapiał we mnie te swoje niebieskie patrzałki.  
-Oo! Kamiś ?! Spodziewałam sie milszego powitania - rzuciłam sucho i chciałam znów się położyć, bo pokój zamienił sie w rollercoaster, ale moja głowa nie zdążyła dotknąć poduszki a już jej nie było na łóżku. 
-Nie ma spania, ubieraj się, idziemy na skocznię - powiedział zdenerwowany 
- od tygodnia nie byłas na treningu. 
- Jaja sobie robisz??? prychnęłam oburzona 
- nigdzie nie idę. 
 Spodziewałam się jakichś gratulacji, całusa, a ten bezczelnie przyłazi z samego rana i wywala mnie z łóżka. 
- Możesz mi powiedzieć, gdzie byłas w nocy i dlaczego powiedziałaś mamie, że byłas ze mną???
Nie no, tego to już za dużo. Jest Sobota, wcześnie rano ( tak koło 12 w południe) a ten mi tu z takimi pytaniami
- jakbym powiedziała, że idę sama, nie puściła by mnie, takie trudne??? 
- a wieczór spędziłaś????? dopytywał. 
- Oj, czy to ważne?? - dałbyś mi buziaka, pogratulował , a nie, przyłazisz tu z samego rana  i jeszcze masz jakies pretensje. Wyciągnęłam do niego ręce. Prychnął tylko z pogardą. 
- Obiecałaś mi coś zanim wyjechałem  - pamiętasz?? 
- nooo - że będę się uczyć i po 21,00 będę w domu - ( dobre sobie, co miałam powiedziec kibicom, sorki, jest 21 - ja spadam???)
 - no i ??? zapytał 
- Co no i ?? warknęłąm wściekła 
- coś się stało?? 
- Nie no nic, zupełnie nic - w Kamilu coraz bardziej wzbierała złość - okłamałas matkę, mnie 
- a ty co do cholery?? ojcem moim jesteś??? wydarłąm sie na niego 
- odwal się, co ty sobie wogóle wyobrażasz?? że kim jesteś?? wściekłą cisnęłam w niego skarbonką. Prychnął tylko   -MISTRZYNI ŚWIATA, CHOLERA JASNA, chłopacy od dwóch dni, żyły sobie wypruwają, trenując do drużynówki , a ta śpi najebana.  (ups, jak Kamil zaczynał kląć nie było wesoło, ale ja oczywiście musiałam się dalej kłócić).
- co ty myślałaś?? że zdobędziesz tytuł i wszyscy będą ci sie w pas kłąniać?? ( a co?? nie??) - złapał mnie za ramiona  
- to nie tak działa. Zdobyć tytuł każdy głupi potrafi, ale utrzymać go, to juz nie takie proste. 
- A tu cię boli ?? wściekasz się że przegrałeś i przyszedłes się na mnie wyładować??? Wiesz co Stoch, jestes kretynem- spadaj stąd i daj mi pospać, głowa mnie boli.  Spojrzał na mnie wsciekły - wiesz, Morgi jednak miał rację, jestes tylko żałosną gówniarą, której zamarzyła się chwila sławy - nie nadajesz sie do tego - ZABOLAŁO !!!!! - wyszedł bez słowa, ale to trzaśnięcie drzwiami spowodowało, że do mojej próżnej mózgownicy dotarło, że przegięłam. Tym bardziej, że Kamil uprosił Izę, żeby wciągnęłi mnie pod opieke swojej fundacji,żebym mogła skakać, ale o tym dowiedziałam się później. Pięknie Potocka, po prostu pięknie.  Zczołgałam się z łóżka, zgarnęłam z podłogi kołdrę i poduszkę. w końcu udało mi się zasnąć.

piątek, 6 stycznia 2012

21. Motywator

pokonam dziś siebie, pokonam siebie, udowodnię, że można lepiej
pokonam dziś siebie.

Wyjeżdzając na zawody oprócz niezbędnych rzeczy zabierałam plakat Małysza, gapienie sie na niego dodawało mi sił. Po tym co zrobił Thomas czułam się beznadziejnie. Wiem,powinnam się cieszyć, bo Mistrz Świata, bo tyle lasek do niego wzdycha i w ogóle. Może i powinnam, ale nie miałam powodów do radości, widząc go chciałam uciekać jak najdalej i zamknąć sie w pokoju. Po nocach nie spałam, ogarnął mnie paniczny strach przed dotykiem. Bałam się nawet Kamila, wystarczyło nawet drobne otarcie, żebym wpadła w panikę. Pracowałam z psycholog Katarzyną Wódką, żoną Kamila i to dzięki niej nie poddałam się. Uzmysłowiła mi,że to Thomas powinien sie wstydzić a nie ja i to jemu powinno byc głupio, ale i tak chodząc po ulicach miałam wrażenie, że wszyscy wiedzą i się na mnie gapią. Łukasz wystawił drużynę do kolejnych zawodów ściągając starszego Futrzaka, ja musiałam odpocząć i dojśc do siebie. Heh, fajnie mówić, jeśli leżenie w łózku i ryczenie w czymkolwiek pomagało. Chłopacy zaglądali często, żebym nie siedziała sama ale i tak nie miałam ochoty na towarzystwo. Chciałam być sama. Sztywniałam kiedy któryś, nawet niechcąco mnie dotknął i nakrywałm sie kołdrą. Kiedyś szukałam zdjęcia ojca w rzeczach ale znalazłam jego niesmiertelnik, jedyną po nim pamiatkę i zrozumiałam, że jesli teraz nie wrócę na skocznię, to nie wrócę wogóle.  Musze pokazać Morgiemu, że jest idiotą, skoro myśłał, że się wycofam. Cóż Potocka zaczynasz od nowa.

Adam z Kamilem weszli kiedys  do mojego pokoju i  Adam stwierdził, że jakis taki pusty ten jego plakat, wziął z biurka markera i naskrobał na nim coś co teraz bardzo dodawało mi sił.


"Nie mądry, kto wpół drogi, ze strachu traci męstwo. Im sroższe ciernie, głogi, tym milsze jest zwycięstwo"
leżałam i gapiłam się na ten napis.
Wstałam, przyjrzałam się swojemu odbiciu w lustrze, siniaki juz prawie zeszły, w sumie nic mnie nie bolało, poszłam więc do Łukasza, że chcę wznowić treningi. Zdziwił się, ale się zgodził. Musiałam się napracować żeby wrócic do starej formy bo  to są 3 treningi, do południa na skoczni, po obiedzie troszkę odpoczynku i znów trening na skoczni a wieczorem trening motoryczny. Bywa, że czas na kolację był dopiero po godzinie 20. Jeśli nie trenuje się na skoczni, to wykonuje się inne ćwiczenia.
- A jak to wygląda podczas sezonu?
Wtedy na trenowanie nie ma czasu, wszystko sprowadza się do utrzymania formy. Nacisk idzie na trening motoryczny, czyli przede wszystkim gra w siatkówkę, piłkę nożną, do tego dochodzi ćwiczenie odbicia. Trening nie może być zbyt mocny, bo zabraknie sił na skakanie w konkursie.
Zobaczyć minę Morgensterna kiedy znów stanęłam na rozbiegu - bezcenne. ( Tak, dałam się przeprosić, bo i czemu by nie, patrzenie na Thomasa, kajającego sie przedemną i nie mogącego się nawet zblizyć do podium sprawiało mi cholerną satysfakcję. Wiedziałąm, że te przeprosiny nie są szczere. morgi miał poprostu zbyt wiele do stracenia.Thomas stracił tytuł króla skoczków, cóż Morgi królowa jest tylko jedna).
Aż mu kopara z wrażenia opadła.   
Po konkursie drużynowym  MŚ znów staliśmy na podium, srebrne pudło nasze. Na drugi dzień znów były zawody indywidualne.                    
Dzieńpóźniej.                                                                                                                                                       
Nie kumam tego zdziwienia, mówiłam przecież że moje wejscie do kadry A to koniec Morgensterna. Bezczelnie patrząc mu w oczy,odbierałam złoty medal MŚ w skokach narciarskich, Morgi znów był drugi, zaryzykował złamaniem zakazu zbliżania się do mnie.Sarknął tylko coś w stylu                                                                                                                                                                                 -- Nie licz, że wygrasz następne zawody, ruda małpo.                       Oczywiście, musiałam się odezwać.                        
 -co najwyżej możesz lizać ziemię po której stąpam, nawet mi do pięt nie dorastasz, sorki ale musisz urosnąć maleńki. 
 Schodząc z podium bezczelnie usmiechnęłam sie do niego lekko odrzucając ręką moje rude włosy.
Cóż, Morgenstern od Potockiej zależy, jak się to skończy. Jeśli zgłosi to na psy idziesz siedzieć. Jesteś całkowicie zdany na jej łaskę. Kamil namawiał mnie na zgłoszenie, tego że Thomas złamał sądowy zakaz i stanął na podium, ale podjęłam inną decyzję. Sąd zniósł zakaz w obrębie skoczni. Jeśli mamy walczyć ze sobą to tylko uczciwie, na moich warunkach. Nie jestem taka jak on. Niech każdy ma równe szanse.
#######################################
heh fajnie brzmi to ostatnie zdanie w kontekscie ostatnich wydarzeń, ale o to mniejsza, ponieważ zakończyłam jedno z moich opowiadanek, w jego miejsce rusza następne. Zapraszam

piątek, 30 grudnia 2011

20.Schlieri pokazuje pazurki

Austriacy tymczasem, przy włączonej muzyce, zastanawiali się co zrobić z Thomasem, zrobił wprawdzie coś, czego nikt się po nim nie spodziewał, ale nadal był ich kumplem. Nie mogli go tak zostawić. Musieli mu pomóc, jemu i sobie. Auci nie mieli zamiaru ponosić odpowiedzialności, za głupotę Morgiego.
-Cholerka, jak on mógł, ciężko będzie bez Morgiego utrzymać miejsce w klasyfikacji, ja sobie nie wyobrażam Morgiego w kontynentalu - jęczał załamany Fettner.
- musimy pogadać z Alexem, może zgodzi się cofnąć decyzję, przecież Morgi musi z nami skakać, bez niego nie damy rady - lamentował Koch.
-No sorry, ja wolę, spaść w klasyfikacji niż iść siedzieć za współudział - oburzył się Wolf.
-Biedna Cristina, Morgi zawsze był idiotą, ale to co zrobił, uderzy także w nią, nie raz widziałem, jak z jego domku nad ranem wychodzi jakaś fanka, ale żadna z nich nie miała mniej niz 16 lat. Thomas zdradzał Kristin, jak, gdzie i kiedy tylko mógł, ale po tym co zrobił, wątpię,zeby chciała go jeszcze znać - dodał Kofler.
-E tam, przesadzacie, przeleciał jakąś małą polską kurewkę, wielkie halo, one się zawsze same proszą, a potem w obawie przed mamusią, wycofują się i kłamią, że wcale nie chciały. Ona i tak prędzej czy później zaczęła by się jebać na potęgę, myślicie, że polscy skoczkowie jej nie posuwają?? Po co niby z nimi jeździ?? Jako skoczek, no proszę was panowie, bez jaj. Ta mała powinna być dumna, że Morgi wylądował z nią w  łóżku, laska jest taka sama, jak jej polskie koleżaneczki wystające pod COS-em, tylko czeka na okazję.
- Schlierenzauer, ty tez chcesz wylądować w Kontynentalu??" - zapytał stojący w drzwiach Alex
- "no nie bardzo" - odpowiedział bezczelnie Gregor
- " to się lepiej zamknij, prosiła się czy nie, fakt jest faktem, że dzieciak nie ma jeszcze 16 lat, więc Thomasowi, mogą przykleić Łatkę pedofila, a to żadnemu z nas nie pomoże. Morgi doskonale wiedział, że to jeszcze dzieciak, nie może się tłumaczyć, że nie wiedział, że nie wyglądała na czternastolatkę, bo nawet nie była wymalowana. Poza tym Simona ma siniaki na twarzy, pełno zadrapań, otarć, co świadczy, że Morgi użył wobec niej przemocy- nadal uważasz, że sama tego chciała???" - warknął na niego Alex.
-Taa, stara śpiewka, najpierw zaciągnęła go do łóżka, a ponieważ Morgi lubi ostry seks, wykorzystała to , bo wystraszyła się konsekwencji" 
- " ty chyba naprawdę chcesz dołączyć do kumpla w PK??" 
- " yyeee, no nie bardzo, trenerze" - odpyskował Gregor
- " to się lepiej zamknij Gregor" - wydarł się Pointner i wyszedł.
-" Morgi dobrze zrobił, zasłużyła sobie, potraktowała go jak szmatę, takich zniewag, nie puszcza się płazem - ciągnął swoją tyradę Gregor - " smarkata jedna, wygrała jeden konkurs i myśli, że kim jest?? suka, musi znać swoje miejsce, nie powinno jej tu być".
- A co, też się boisz o swoją pozycję?? warknął na niego Wolfgang.
- Ty sobie jaja robisz Loitzl, ja miałbym się bać jakiejś szmaty??, ej no, bez jaj, ona nie jest w stanie mi niczym zagrozić. Nawet w połowie nie jest tak dobra jak ja. Ej sztywniaki, nie chce mi się z wami gadać. Chłopak się z nia trochę zabawił a teraz cały świat jest przeciwko niemu?? co z was za przyjaciele??"
- Na pewno lepsi niz ty, przynajmniej zastanawiamy się jak mu pomóc, a nie jeszcze bardziej pogrązyc  odezwał się milczący do tej pory Hayboyeck.
- Wiesz Gregor, idź do swojego kumpla, jesteście siebie warci" - warknął Kofler wypychając Gregora za drzwi domku.
*************************************************
- Nie Aleks, nie pozwolę Thomasowi zbliżyć się do Simony, za bardzo ją skrzywdził.
- Łukasz, będziemy obaj przy tej rozmowie.
- Kamil, błagam, muszę z nia porozmawiać, ja, ja, chciałem ja przeprosić, zachowałem się jak skończony bydlak - Morgi wiedział jak wiele zalezy od tej rozmowy, zbyt dużo miał do stracenia, musiał przebłagać Kamila, a to graniczyło z cudem.
- NIE!!!!!!!!!! i nie proś mnie więcej, bo ci znów michę oklepię- warknął wściekły Stoch
Alex z Thomasem odeszli zrezygnowani.
-Cóż Thomas, masz czas do jutra, jeśli tego nie załatwisz, wracasz do Kontynentalu, a Simona będzie skakać w PŚ.
Thomas zamknął się w domku myśląc jak się wymiksować od PK.

sobota, 24 grudnia 2011

19.Sumienie czasem coś wyrzuca.

Po tym co zrobił Thomas, Alex nie chciał Go widzieć, pozwolił mu zostać w reprezentacji, ale pod jednym warunkiem, miał się dogadać z Simoną, co było o tyle trudne, że zgodznie z sądowym wyrokiem nie mógł sie do mnie zbliżac na odległosc mniejszą niż 15 m., co w przypadku przebywania w kolejce na rozbieg lub ewentualnego podium było sprawą raczej trudną do wykonania, więc Morgi nie chcąc trafić za kraty albo nie mógł skakać w konkursach w których brałam udział, albo musiał je przegrać i nie zakwalifikować do drugiej serii, bo ja nie zamierzałam ustąpić, bo i niby czemu??

- Alex błagam, tylko nie PK, pliz, zlituj się - jęczał załamy Morgi. Dla skoczka jego klasy, powrót do PK, to najgorsza z możliwych kar, a przy tym nie lada upokorzenie, ciekawe też co Morgi powie mediom, że dlaczego nagle wrócił do PK??"
-Puchar Kontynentalny?? to ja już wolę wogóle zakończyc karierę
- to już twój problem Morgi - powiedział Pointner, wogóle nie patrząc nawet na Thomasa.
-Alex, nie rób mi tego, mam cię na kolanach błagać??- oj tak, Thomas była na to gotowy, skoki były dal niego wszystkim co miał w danym momencie. Jedyna możliwość, żeby w miarę szybko spłacić kredyt na dom.
- Wyjdź Thomas, zejdź mi z oczu. Sam jesteś sobie winien.
Po tej rozmowie, Morgi zupełnie się załamał,wrócił do domku i otworzył kupioną wcześniej flaszkę. Usiadł przed lustrem, nalał sobie wódki do szklanki i sam do siebie wzniósł toast.
- Popisałeś sie Morgi, nie ma co, co ci do tego durnego łba strzeliło, ty skończony idioto - wypił dość spory łyk
- bydlak z ciebie Morgenstern, ta gówniara jest bezczelna, to fakt, ale to nie powód, zebyś ja musiał zaraz gwałcić. Jesteś starszy, powinienieś być mądrzejszy" - wlał sobie kolejną szkalnkę i wypił duszkiem.
Wszyscy koledzy z kadry siedzieli w domku obok, grała muzyka, kumple bawili się w najlepsze, a on?? Siedział sam i pił do lustra, nie miał odwagi isć do kumpli, a może to juz nie byli jego kumple?? - nalał sobie kolejną szklankę
-widzisz idioto, mogłeś sie teraz z nimi bawić, nie zawracać uwagi na tą smarkulę, to dzieciak jeszcze, palnęła co jej ślina na język przyniosła, popisać sie chciała" - duszkiem wypił pół szklanki wódki
- policjantem jesteś Thomas, błąd, Morgi, byłeś policjantem, zawaliłeś Morgenstern, chwila słaboci, głupia urażona ambicja i zjebałeś sobie życie. Co z tego, że ta mała ci dokopała, to ty byłeś liderem, ona wygrała tylko jeden konkurs." - Thomas dopił resztę wódki i wlał kolejną porcję
- Brawo Morgi, chciałes zniszczyć ją, a zniszczyłeś siebie.
Jednym łykiem wypił wlaną wódkę i wyszedł szukać otwartego sklepu. Chciał się najebać i zapomnieć.  Kiedyś chłopacy, sami wyciągnęłi by go na imprezę, a dziś? Morgen pił do lustra. SAM!! . Thomas nie znalazł otwartego sklepu, wic poszedł w stronę skoczni, kopiąc wszystkie napotkane kamienie, puszki, czy co tam mu się pod nogę nawinęło.  Po raz pierwszy został sam, ze swoimi problemami. Kumple się od niego odwrócili, Kristina??? nie wiedziała, ba, nie mogła sie dowiedzieć, zresztą pokłocili się przed wyjazdem, była na niego wściekła. Auci wszytkie problemy rozwiązywali razem, a teraz?? W ich przyjaźni coś pękło i to przez niego. A jeszcze musiał "przeprosić" rudą. Tylko jak skoro nie może się do niej zbliżać??

sobota, 17 grudnia 2011

18,.Polsko-niemiecko-austriacka bójka

W tym samym czasie w domku polaków - pokój trenerów.
-Jasna cholera- Łukasz chodził po pokoju w tę i spowrotem z rękami zasłaniającymi twarz
- ale sie zrobił kwas. Kamil mówiłem, że przez nią będą tylko kłopoty. 
-To nie jej wina - warknął Stoch.
-Jak my sie teraz z tego wyplączemy?? lamentował Kruczek- co ja powiem prasie, że dlaczego Sim tak nagle odwołała wywiad i znalazła sie w szpitalu??? Wiesz, że oni zawsze cos wywęszą, tego sie nie da ukryć, ja zreszta nie mam zamiaru tego ukrywać. 
-A co ja mam powiedzieć?? - zapytał załąmany Stoch - zagwarantowałem jej matce że włos jej z głowy nie spadnie i co??? Jak ja jej teraz w oczy spojrzę????
-Chłopacy wiedzą???
-Tak, nie widziałem powodu, żeby to przed nimi ukrywać, w końcu jesteśmy tu razem. Nie zrobią nic głupiego, starczy nam kłopotów. 
-Wiem - powiedział Łukasz, ale nie możemy jej zostawiac samej- nie po tym co sie stało.
-Kurwa, że też ja pozwoliłem jej iść tam samej - Kamil ukrył twarz w dłoniach
- to nie twoja wina i tak by cię nie wpuścili- Kamil Wódka,psycholog kadry poklepał go po plechach.
-Chłopaki, ja naprawdę nie wiem jak jej pomóc, nigdy nie miałem doczynienia z ofiarami gwałtów( no fakt, skoczkowie raczej nie padają ofiarami gwałtów, przynajmniej nie oficjalnie)- cóż Panie Wódka, czas się doszkolić.  Kamil wstał i wyszedł.

-Kurwa jutro następne zawody drużynowe,a ja nie mam nikogo na zastępstwo. 
Rozmyślania Łukasza przerwało pukanie Schustera- trenera Niemców.
-Przepraszam, czy możesz uspokoić swoich chłopaków, rzucili sie z pięściami na moją kadrę i na chłopaków Pointnera.
-A mieli nie robic nic głupiego - Łukasz spojrzał na Kamila, ale tez wzdrygnął tylko ramionami i wyleciał za Łukaszem, pomóc mu rozdzielać kłębiącą się na dworze polsko-austriacko-niemiecką burzę. Okazało się, że chłopacy za namową Mietusa rzucili się pięsciami na autów i dojczów, a nie wiedząc kto zrobił mi krzywdę, postanowili ukarać jednych i drugich. Dziwne to były dzieciaki, oni mogli mnie popychać, dokuczać, ciągać za warkocz, ale biada jeśli zrobił to ktoś obcy, wybuchała wtedy wielka wojna.

Policja przesłuchiwała wszystkich którzy byli na tej imprezie, ale nie wiele to dało, kurde gdyby wtedy mama była ze mną, może było by mi łatwiej, ale opowiadać przy Łukaszu ( on był wtedy moim opiekunem) takie rzeczy - no sorki.
Kami jak dowiedział, a bardziej domyślił sie (zupełnie przypadkowo usłyszał rozmowę Wolfa z Alexem), kto mnie zgwałcił, o mało nie zmasakrował Morgiego, zdziwił sie tylko, że koledzy nie zareagowali kiedy wpadł z chłopakami do domku autów (takiego wejścia nie powstydził by się sam Bruce Lee) i wywlekł Thomasa na dwór, tłukąc go i kopiąc gdzie popadnie. Ten o dziwo stał tylko jak kukła i nawet sie nie bronił. No cóż.
Auci odwrócili sie od Thomasa i poniekąd zmusili go do dobrowolnego oddania sie w ręce Policji - to był warunek jego pozostania w reprezentacji. Ciężko miał chłopak w sumie i nawet było mi go żal; mieszkał sam w pokoju, sam jadał posiłki, kumple towarzyszyli mu tylko podczas treningów, poza nimi nikt sie nawet do niego nie odzywał, oczywiście dla mediów, nadal tworzyli zgraną paczkę,paczkę przyjaciół, jakżeby inaczej, ale na tym krysztale pojawiła sie rysa.  A zarysowany kryształ w końcu pęka.  Sąd orzekł dziwny wyrok - oboje byliśmy pod wpływem alkoholu, więc nie byliśmy w stanie " trzeźwo" ocenić sytuacji. Mimo to groziły mu lata odsiadki (za podawanie alkoholu nieletniej i gwałt jakies 15 lat), nie wiem czemu ubłagałam sąd żeby dostał karę w zawiasach, nie no , ok, skrzywdził mnie, ale nie miałam serca pakować go za kratki, ok, był bydlakiem, ale był też moim idolem. Poza tym to Alex cisnął ich o wyniki, Auci musieli byc najlepsi. Koniec, kropka. Nie nauczono ich radzić sobie z przegraną.  Przez moją rudą (wredną) głowę, przemknęłą myśl - sama go zniszczę,na skoczni. Nie miałam jeszcze wtedy świadomości jak bardzo to co zrobiłąm może mi się przydać później.(FIS zrobił wszystko, żeby wyciszyć sprawę, a ja nawet się z tego cieszyłam, bo gdyby mama się dowiedziała, natychm8iast zabroniła by mi skakać, oskarżyłaŁukasza o niedopełnienie obowiązków i takie tam, a zabronić Potockiej skakać, to tak jakby zabronić jej oddychać). Od tamtego dnia konsekwetnie realizowałam plan - STRĄCIĆ Z PIEDESTAŁU THOMASA MORGENSTERNA.  Nie miałam pewności, czy mi sie uda, bo z Thomasem bywa różnie - jest okropnie nieprzewidywalny - ale nie poddam sie bez walki,zetrę mu w końcu z gęby ten austriacki usmieszek, albo nie nazywam się Simona Potocka.
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
ej chłopaki, strzelam focha i jutro nie oglądam skoków OOOOO!!!!
Gregor- he he, coż niegdy nie nalezy być zbyt pewnym siebie. Dobrze ci tak :p

sobota, 10 grudnia 2011

17. Co dalej z Austria Teamem??

-Wolfgang odbiło ci, wiem że trzecie miejsce to nie to co pierwsze, ale chyba przesadzasz, czego sie tak wydzierasz???  krzyki Loitzla ściągnęły do domku Autów Pointnera i resztę ekipy Austriateamu . Alex zamknął sie widząc wyraz twarzy Loitzla i pozostałych autów, jedynie Morgi nie mogąc wstać z podłogi, najzwyczajniej wświecie zasnął.
-Co tu sie stało??? może mnie ktoś oświecić - ale nie doczekał sie odpowiedzi. Po chwili milczenia do uszu Alexa dobiegło coś, co sprawiło, że o mało zawału nie dostał
- To był zaszczyt trenować z Tobą Alex - powiedział Kofler. Alex usiadł zdziwiony.
-Kofi, ja wiem, że opijaliście pudło, ale kompletnie nie mam pojęcia o czym ty mówisz.
-O tym, że przez tego śmiecia - Andreas trącił nogą śpiącego Thomasa - wszyscy wpakowaliśmy sie w niezłe bagno.
- Możesz rozwiązać reprezentację -poklepał go po ramieniu Wolf - Miło było Cię poznac.
Alex parsknął śmiechem
- he he dobre,nabraliście mnie, naprawdę wam sie udało- ale kiedy zorientował sie, że nikt pozanim sie nie śmieje wystraszył się nie na żarty
- to nie był żart? - zapytał głupio, chociaż i tak wiedział jaka usłyszy odpowiedź.
-Powiecie mi co sie stało, czy mam zgadywać???
-usiądź, powiedział Wolf.
-Pamiętasz jak po imprezie zastanawialiśmy się czemu Stoch z taką szybkością odjeżdzał i czemu psiarnia się tu kręciła?
- no pamiętam, ale co to ma wspólnego z Thomasem?
- Kamil wiózł Sim do szpitala, została pobita i zgwałcona. 
-Loitzl, ty mi nie chcesz powiedzieć, że Morgi, że on??? - Alex nie mógł uwierzyć
- tak, dokładnie to chcę ci powiedzieć. Morgen ją wtedy odprowadził i wrócił podrapany 
 - no to fakt, chwalił się, że się z nią zabawił - wtrącił sie Gregor.
- Alex ja nie wiem co mam zarobić, ale jeśłi tego nie zgłosimy, wszyscy będziemy mieli kłopoty i to cholerne kłopoty - zaczął Kolfer
- mnie wyrzucą z Akademi za ukrywanie informacji o przęstepstwie, Wolf może wylecież z wojska, a każdy z nas, kto o tym wie i zachowa tą informację dla siebie będzie miał mega kłopoty.
-Pamiętasz sprawę Natalii Kampusch,tej dziewczynki więzionej przez pedofila??? zapytał Loitzl
- no coś mi sie obiło o uszy - odpowiedział Alex
- no własnie, osoby które znały prawdę o nim, osądzono na równi ze sprawcą, oskarżono je o współudział i skazano na 10 lat, za ukrywanie przestępcy. Sorry, ale ja nie zamierzam iść siedzieć - nie tak mnie rodzice wychowali , i nie tak wychowuję swoje dzieci, ja nie mam zamiaru tego przemilczeć.
- my też nie ,wtrącili się chłopacy.

sobota, 3 grudnia 2011

16. No przecież, ja jej nic nie zrobiłem.......

Po imprezie w domku Autów.
-Heh Morgi, gdzies ty sie tyle szlajał, my tu juz kolejną flaszkę zaczynamy -  nawalony Koch nalał Thomasowi  drinka. Thomas uśmiechnął się tylko
- wogóle, to cos ty taki podrapany,wpadłeś na jakąś dziką bestię ???  
-Można tak powiedzieć - parsknął Morgi upiwszy duży łyk RedBulla z wódką, a właściwie wódki z RedBullem.
-Odstawiłem ta małą do domku i zabawiliśmy się trochę - zaśmiał sie z duma pokazując zadrapana twarz.
-Ostra jest , będzie z niej dobra suczka - wszyscy znów parsknęli smiechem, wszyscy oprócz Loitzla.To co powiedział Morgi sprawiło, że Wolfgang natychmiastowo wytrzeźwiał.
-Thomas, pomału ,od początku - Loitzl patrzał na niego, nie wierząc że Morgi mógł zrobić coś tak ochydnego i jeszcze się z tego śmiać.
-No co się tak gapisz??? Parsknął Morgi - młoda się zalała, odstawiłem ją do domku i trochę się zabawiliśmy - wielkie mi co.  
-Zgwałciłeś ją - warknął na niego, dlatego policja się tu kręciła. Ty szmato - zgwałciłeś czternastoletnią dziewczynkę - dziecko.
Nie, tego na nerwy biednego Wolfa było aż za dużo. Wszystkiego sie mógł po Thomasie spodziewać, nie raz widział jak Kristina płąkała przez niego, nie raz był świadkiem ich kłotni. Thomas miał problem z dochowaniem Cristinie wierności, ale zgwałcic dziecko- nie, tego nie potrafił pojąć. 
-Wypierdalaj mi stąd - wrzasnął na niego
- wyjdż zanim cie wyniosę, nie chcę cię więcej widzieć.
Auci stali przerażeni wybuchem Loitzla - oazy stoickiego spokoju.
-A wy co sie tak gapicie??? rozdarł się na nich,
-do was też jeszcze nie dotarło co ten bydlak nawywijał.  Za gwałt na nieletniej grozi kara 12 lat paki, a za takie coś stamtąd sie raczej nie wychodzi - auci zaczęłi trzeźwieć
- jaki gwałt, jakie dwanaście lat, o czym do cholery mówisz???  zapytał zdziwiony Andreas.
-Czy ty Kofler jesteś tak głupi czy jeszcze tak pijany???  Kurwa możemy juz wszyscy odpiąc narty i wrócić do zwykłego szarego życia - jeszcze do was nie dotarło, że Morgi zgwałcił tę małą z Polskiej ekipy - a to odbije sie też na nas. Zapomnieliście, że opinia o jednym przechodzi na całą ekipę, Ty Kofi możesz szykować się na dożywotnie szlifowanie krawężników w tym swoim Telfes, tylko za to, że mieszkałeś z nim w jednym pokoju. 
Chłopacy stali w milczeniu, tylko Morgi parsknął,
-ej, no bez przesady, ja jej nic nie zrobiłem. Panowie, bez jaj 
- nic, to skąd te ślady zadrapań????? i gdzie masz bransoletkę, którą Kristina dała ci  na urodziny????  Wolf złąpał go za koszulkę.
-Wyjdź póki jeszcze nad sobą panuje - rzucił nim o przyległą ścianę ale żaDEN Z CHŁOPAKÓW NIE POFATYGOWA Ł SIĘ ŻEBY MU POMÓC - stali tylko z wytrzeszczonymi oczami i zastanawiali się co dalej z Austriateamem.

sobota, 26 listopada 2011

15.Moje ideały siegnęły bruku.

Pamiętnisiu ,mam 14 lat i dziś pierwszy raz udało mi się stanąć na pierwszym miejscu podium, pokonując nawet samego Morgensterna ( uff - dobrze że Fis zmienił zasady i już 14 latki mogły startować w " dorosłych zawodach" CO ).  Kilka lat ciężkiej pracy nie poszło na marne. Po zawodach była oczywiście wielka biba dla zwycięzców - tylko jakoś nikt nie pomyślał że może wygrać osoba niemająca 16 lat więc alkohol lał się strumieniami.  A ja?? - przecież byłam dorosła - pokonałam niepokonanego i to o całe 10 metrów - a że miałam 14 lat, cóż , kto by się tym przejmował.

Thomas odprowadził mnie do domku i nawet nie zwróciłam uwagi, że wchodząc przekręcił klucz w zamku. Ponieważ wcześniej nie zdarzało mi się pić ( Kamil w roli przyrodniego starszego brata sprawdzał się aż za dobrze, ale niestety nie stanął na podium więc na imprezke go nie wpuszczono) miałam problemy z utrzymaniem się na nogach, więc Morgi pomógł mi dojść do łóżka.  Zachwiałam się i poleciałam prosto w jego ramiona, a on zamiast mnie położyć i wyjść złapał mnie za włosy
- i co?? teraz już nie jesteś taka wygadana
- odwal się -warknęłam próbując się wyswobodzić - zaśmiał się tylko
- nie walcz i tak nie masz szans, ale jak będziesz grzeczna,to nie będzie bolało -Morgi tez był pijany,no może wstawiony, ale jako 14 latka nie miałam szans z dorosłym bądź co bądź, facetem - pchnął mnie na łóżko
- Proszę nie - próbowałam go zepchnąć z siebie - na próżno.  
-Proszę, nie?? teraz tylko tyle masz mi do powiedzenia - godzinę temu byłaś taka wyszczekana, a teraz potrafisz tylko błagać - roześmiał mi się w twarz.  
-Upokorzyłaś mnie, przed kumplami, przed kibicami, przed dziewczyną - musisz mi za to zapłacić.  No dobra ten tekst, że Morgen się już skończył, bo teraz ja wchodzę do gry i że Morgiego z próbówki zrobili był może i trochę bezczelny ale żeby aż tak się przejmować? 
-Przestań natychmiast - szarpnęłam ale przytrzymał mnie mocno śmiejąc się tylko
- chcesz na ostro?? - na chwilę udało mi się oswobodzić dłoń, kiedy on rozpinał pasek więc uderzyłam go w twarz, drapiąc  przy okazji .  
-Ty mała suko - krzyknął tylko i uderzył mnie w twarz, zerwał ze mnie spodnie i po chwili poczułam przeszywający ból - coś we mnie pękło. Szarpałam, się i wyrywałam, dzięki czemu zerwałam mu bransoletkę z inicjałami. Nie tylko straciłam dziewictwo ale mój idol stał się największym gnojem na świecie.  Wychodząc rzucił tylko 
-"nie waż się nikomu o tym mówić, a zresztą i tak nikt ci nie uwierzy - zniszczę cię".  Leżałam na łóżku zakrwawiona, skulona,wyjąc z bólu i z rozpaczy, nakryłam się kołdrą i chciałam umrzeć. 

Ponieważ za chwilę miałam wywiad, a długo nie wychodziłam z pokoju Kamil zorientował się, że coś jest nie tak. Wszedł bez pukania.
-Sim ile można na ciebie czekać? - jezuuuuu, co ci się stało - krzyknął,chociaż od razu zorientował się co zaszło. Podarte spodnie, rozbita warga, zakrwawione prześcieradło, nie trudno sie było domyśleć.
- kto ci to zrobił???? Wpatrywał się we mnie - ale ja siedziałam na łóżku nieobecna kiwając się w przód i w tył
Sim, kto to był, rany, zabiję gnoja. Simi - złapał mnie za głowę obiema rękoma próbując uciszyć moje łkanie, nawet nie miałam siły się wyrywać a o wywiadzie nie było mowy.  Nie myśląc wiele, owinął mnie kołdrą, wsadził do swojego samochodu i zawiózł do szpitala,informując tylko Łukasza, żeby odwołał mój wywiad.  Diagnoza była jednoznaczna - to był gwałt - Kamil zamarł.  Szpital musiał powiadomić policję - ponieważ w Austrii obowiązywało surowe prawo a ja nie miałam jeszcze 16 lat.  W szpitalu pobrali próbki, ale i tak nie mieli ich z czym porównać, więc na nic się to zdało,dostałam tylko środki uspokajające i mogłam wracać do domu.
 Wracaliśmy w milczeniu,siedziałam w aucie gapiąc się w szybę, ale i tak nie wiedziałam co się dzieje dookoła. W pewnej chwili dotarł do mnie głos Kamila. 
-KTO TO BYŁ??? SIM, MUSISZ MI POWIEDZIEĆ, KTO CI TO ZROBIŁ????  spojrzałam tylko w jego stronę i odwróciłam głowę. Nie, te dwa słowa nie chciały mi przejść przez gardło. Nie byłam w stanie ich wymówić. Grzęzły mi gdzieś głęboko w gardle, nie mogąc wydostać się na powierzchnię.  Kiedy znalazłam się w swoim pokoju, położyłam się na łóżko i tępo gapiłam w sufit, przez mój pokój przewijały się jakieś osoby, policja, Łukasz przyszedł z psychologiem, ale miałam wrażenie, jakby to działo się koło mnie.

Obudziłam się z krzykiem w środku nocy - siadając na łóżku.   
-Spoko Sim już jesteś bezpieczna- uspokajałam sama siebie. Zapaliłam światło.
Moją uwagę zwrócił błyszczący kawałek metalu -  srebrna bransoletka  - policjanci przeszukujący pokój ją przeoczyli. Musiała zerwać się w momencie szarpaniny i ulokowała między panelami. Zauważyłam ją tylko dlatego, że odbiła światło. ciekawe jak wytłumaczysz się dziewczynie z jej braku - pomyślałam. Założyłam ją na rękę, obiecując sobie, że już nigdy nie wróci do właściciela, a jej właściciel już nigdy nie stanie na najwyższym stopniu podium.
Kamil jakimś cudem usłyszał mój krzyk
- Boże Sim co się dzieje - wpadł do mojego pokoju jak burza, ale widząc że wszystko ok, usiadł koło mnie.
-Wszystko w porządku ????  
-tak,wszystko ok. -skłamałam. Kamil i tak miał zbyt dużo na głowie, poza tym miał cholerne wyrzuty sumienia, za to co się stało. 
-Rany, Sim, tak bardzo cię, przepraszam, nie powinieniem puszczać cię tam samej ,obiecałem twojej mamie, że włos ci z głowy nie spadnie - siedząc na moim łóżku spuścił głowę
- spisałem się jak cholera, nie ma co - Kamil naprawdę się martwił a mi znowu łzy napływały do oczu. Położyłam mu rękę na ramieniu.
-Musisz mi powiedzieć kto ci to zrobił, nie musisz się go bać - ponieważ znów buchnęłąm spazmatycznym płaczem, przytulił mnie do siebie.
- dobrze, już dobrze - głaskał mnie po głowie jak malutką siostrzyczkę
- Simi, wiem, to znaczy domyśłam się,że to dla ciebie trudne ale musisz mi powiedzieć, kto ci to zrobił ,on musi za to odpowiedzieć. Obiecuję, nie pozwolę Cię więcej skrzywdzić. 
-Spójrz na mnie - kto ci to zrobił? - kolejny raz usłyszał tylko potężne szlochnięcie.  Nie, nie mogłam, nie potrafiłam jeszcze nie teraz. 

Kamil zbierał sie juz do wyjscia kiedy zauważył tą nieszczęśną bransoletkę z inicjałami  T.M -  gdzieś juz ją widział.  T.M. ,T.M - skonfudowany podrapał sie po głowie.

Coż bilans nie zły jak na 14 latkę - przespałam się z Morgim( jeśli tak można to nazwać) - przytulał mnie Stoch, jeszcze teraz pocałuję, któregoś z innych skoczków i będzie komplet.

piątek, 18 listopada 2011

14, pierwsza dorosła wygrana

Tato.
Dziś był konkurs indywidualny, WYGRAŁAM!!!!!! ale się Morgi wściekł. He he dobrze mu tak.  Skoczyłam o dziesięć metrów dalej niż Morgenstern, dalej niż Kamil i nawet dalej niż Adaś. Wszysycy byli w szoku, ja też. Złapałam dobry wiatr pod narty i jakoś tak samo wyszło. Thomas chyba nie spodziewał się, że pokona go czternastoletnia dziewczynka, bo aż zamarł przy odczytywaniu wyników.  0,5 punktu dzieliło go od pierwszego miejsca.
Heh, nie ma, ono jest moje, moje pierwsze dorosłe,złote pudło.
Rany, tato, nawet nie wiesz jak się cieszę. Dzwoniłam do mamy, oglądała konkurs, i wszytskie jej koleżanki z pracy też.

Oczywiście, twoja córeczka musiała narozrabiać i napyskować Morgiemu. Ale tato, jak on mnie wkurzył. Staliśmy na podium a on warknął wściekły
-Ty gówniaro nie powinnaś już spać, dobranocka dawno się skończyła?
Wrrr burak jeden, nie chciałm sie odzywać, ale nie wiem co mi odwaliło i sarknęłam dość głośno.
- A ty miałeś kiedyś pizdę wokól szyi??
Zdębiał i zaśmiał się a wraz z nim jego laska, kumple z drużyny i najbliżej stojący kibice.
-yyy, nie, nie miałem. 
- Tak właśnie myśłałam, że Cię starzy w próbówce zrobili.
Takiej odpowiedzi chyba się niespodziewał, bo zbladł, a całe towarzystwo parsknęło.

Po dekoracji wszyscy gratuowali nam podium, ale cały czas czułam na sobie jego nienawistne spojrzenie, jakby tego mało, na pytanie dziennikarza
- jakie to uczucie pokonać Thomasa Morgensterna? bezczelnie odpowiedziałam
-Morgi się już kończy, teraz do gry wchodzę JA!!! - miało zabrzmieć jak żart, miało, ale prasa podchwyciła i rozpętała się burza, że się z Thomasem nienawidzimy (jakbyśmy się znali wogóle), że "Potocka odważnie rzuca wyzwanie najlepszym" , że jestem zarozumiała, bezczelna i wogóle.
Morgi nie bardzo wiedział jak ma wybrnąc z impasu, bo zapytany jak się czuje zepchnięty na drugą pozycję przez dziecko, sarknął tylko
- Szczęście amatora, to tylko Puchar Kontynentalny, nie poważne zawody.
-Thomas , ale musisz przyznać, że Potocka nie źle przewietrzyła podium w Juniorach, niedawno zaczęła, a w pięciu rozgrywanych konkursach trzy razy stała na podium.
- Jak już mówiłem szczęscie debiutanta - uśmiechnął sie krzywo, nie mogąc przeboleć, że dostał cięgi od dzieciaka.

**************************************
W tym samym czasie w pokoju skoczków.
-No młoda, ale żeś wymiotła, gratulacje - chłopacy prześcigali sie jeden przez drugiego w gratulacjach, nawet sam Hoffer nie mógł uwierzyć jak to sie stało,że jego faworyt spadł na drugie miejsce i to tylko niecałym jednym punktem.Nie pomogły sztuczki z obniżeniem (przesunięciem, podwyższeniem ) rozbiegu czy czego tam próbowano, byle tylko Morgenstern stanął na podium.
Dziś zrozumiałam co jest wielkością sportowca. Nie to w jaki sposób znosi wygraną, ale to jak znosi porażkę. Uświadomił mi to dziś Małysz, podeszłąm do niego, chcąc przeprosić, że tak wyszło, głupio mi było jak cholera ale jak podeszłam i wypaliłam
- przepraszam
parsknął tylko, złapał mnie w pasie, okręcił się ze mn ą dookoła i powiedział  
-maleńka, jesteś wielka i dodał jeszcze  
-nigdy, ale to nigdy nie przepraszaj kogoś za swoją wygraną i mrugnął do mnie rozbawiony.

Tatuś za godzinę jest impreza dla zwycięzców, ale sie boję iść tam sama. Napiszę później, paśki.